„Czy usuwanie VIN jest legalne?” — to pytanie pada bardzo często, a uczciwa odpowiedź brzmi: wszystko zależy od tego, o który VIN chodzi. Numer nabity na samochodzie i strona internetowa, która go publikuje, to dwie różne rzeczy, a prawo traktuje je zupełnie inaczej. W Polsce temat budzi dodatkowe emocje, bo o „czyszczeniu historii VIN” pisała prasa motoryzacyjna — wracamy do tego niżej. Najpierw jednak wyjaśniamy, gdzie przebiega granica i po której jej stronie działamy.
VIN na samochodzie: tego nie wolno ruszać
Numer identyfikacyjny pojazdu jest nabity na nadwoziu lub ramie, widnieje na tabliczce u podstawy przedniej szyby oraz na naklejkach na słupku drzwi i w innych miejscach. Usuwanie, przerabianie albo zasłanianie tych oznaczeń to w USA przestępstwo federalne (18 U.S.C. § 511), a podobne przepisy obowiązują w Polsce i całej Unii Europejskiej, w Wielkiej Brytanii, w krajach Zatoki Perskiej i w większości innych państw. Auto z usuniętym lub przerobionym numerem VIN może zostać zatrzymane, nie da się go zarejestrować ani legalnie sprzedać.
Nic z tego, czym się zajmujemy, nie dotyczy fizycznego numeru VIN. Nigdy nie dotykamy samochodu, jego tabliczek, naklejek ani dokumentów.
VIN w internecie: usuwanie stron to prośba, nie przeróbka
Kiedy w sieci mowa o „usuwaniu VIN”, prawie zawsze chodzi o coś innego: o strony, które dziesiątki serwisów z historią aukcji publikują pod numerem VIN auta — ze zdjęciami, opisem uszkodzeń i ceną sprzedaży skopiowanymi z Copart lub IAAI. Te serwisy to prywatni wydawcy. Nie są oficjalnymi rejestrami i nic nie zobowiązuje właściciela auta do tego, żeby zdjęcia jego samochodu były w nich dostępne.
Prośba do takiego serwisu o usunięcie strony to wniosek — taki sam jak prośba do dowolnej strony internetowej o usunięcie treści na Twój temat. Decyzję podejmuje serwis. Wiele serwisów się zgadza; część prosi o dowód, że auto należy do Ciebie; kilka wymaga wielokrotnego ponawiania. Właśnie tym ponawianiem zajmuje się usługa taka jak nasza. W Unii Europejskiej przepisy o ochronie danych osobowych (RODO) dają ludziom dodatkowe prawa do informacji z nimi powiązanych, co część serwisów bierze pod uwagę.
Czego usuwanie stron nigdy nie zmienia
Wniosek do zewnętrznego serwisu nie zmienia żadnego zapisu, na którym opiera się prawo:
- tytułu własności (title) i adnotacji na nim — salvage, rebuilt, flood i innych;
- NMVTIS i innych państwowych rejestrów pojazdów, w tym polskiej Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK);
- szkód zgłoszonych ubezpieczycielom;
- raportów historii, takich jak Carfax i AutoCheck;
- archiwów sprzedaży samych aukcji.
Kto oferuje zmianę któregokolwiek z nich, albo mija się z prawdą, albo proponuje coś nielegalnego.
Obowiązek informowania kupującego zostaje po Twojej stronie
Usuwanie stron zmniejsza widoczność skopiowanego ogłoszenia. Nie służy do tego, żeby kupujący nie poznał historii auta, i nigdy nie może być w ten sposób wykorzystywane. Jeśli prawo w kraju, w którym sprzedajesz auto, wymaga poinformowania kupującego o uszkodzeniach, o tytule salvage lub rebuilt albo o historii aukcyjnej, ten obowiązek nie znika dlatego, że jakiś serwis usunął stronę. Obowiązki sprzedającego wynikają z prawa i z umowy, a nie z tego, co akurat widać w Google.
W polskiej prasie motoryzacyjnej — pisał o tym m.in. Auto Świat w 2024 roku — „czyszczenie historii VIN” opisywano jako oszustwo, gdy służy wprowadzeniu kupującego w błąd. Mówimy to wprost: wprowadzenie kupującego w błąd co do stanu auta to oszustwo, w Polsce i praktycznie w każdym innym kraju. Sprzedanie auta rozbitego w USA jako bezwypadkowego to wprowadzenie kupującego w błąd — bez względu na to, czy zdjęcia z aukcji wciąż są w sieci.
Usunięcie skopiowanych stron jest czymś innym — to prośba do prywatnego wydawcy. Nie zmienia żadnego oficjalnego rejestru ani obowiązków sprzedającego wobec kupującego. Odmawiamy przyjęcia zamówień, co do których podejrzewamy, że mają posłużyć wprowadzeniu kupującego w błąd.
Czy numer VIN powinien być tajny?
Nie przed poważnym kupującym. VIN jest po to, żeby go podawać: kupujący sprawdzają po nim oficjalne raporty i rejestrację oraz weryfikują samo auto, a odmowa podania numeru to sygnał ostrzegawczy. Rozsądnie jest chronić coś innego — galerię zdjęć z aukcji, lokalizację placu i zapłaconą kwotę, które opublikował cudzy serwis i które każdy może wyszukać latami. Tym właśnie zajmuje się wniosek o usunięcie.
Dlaczego właściciele proszą o usunięcie
- Prywatność. Zdjęcia i zapłacona cena dotyczą Twojego auta, a nie serwisu, który je skopiował.
- Nadużycia. Zdjęcia z aukcji trafiają do fałszywych ogłoszeń i oszukańczych ofert.
- Nieaktualne kopie. Kopia zrobiona w czasie aukcji krąży latami, choć auto dawno ma nowego właściciela i nową rejestrację.
Jak działa nasz proces
Uruchamiasz bezpłatne sprawdzenie, wybierasz serwisy i płacisz w kasie CleanVINUSA. My składamy wnioski o usunięcie, pilnujemy ich, potwierdzamy, gdy strony zostaną obsłużone, a potem prosimy Google o usunięcie starych wyników. W każdym serwisie czas wynosi 12–24 godz.; podczas aktualizacji Google lub problemów technicznych na serwerach może to potrwać 1–2 dni dłużej. Co dzieje się później w Google, opisujemy w poradniku Usuwanie VIN z Google.